Wywiad specjalny: Russel Crowe

Niegdyś naczelny rozrabiaka w Hollywood złagodniał nieco i nie uchodzi już za furiata. Mimo to australijski zdobywca Oskara wciąż podąża własnymi ścieżkami, co nie przeszkadza mu w byciu oddanym ojcem.

W swoim ostatnim filmie osadzonym realiach lat 70. Nice guys. Równi goście partneruje mu uznawany za jednego z najseksowniejszych aktorów Ryan Gosling (nominowany do Oskara za rolę w Szkolnym chwycie). Gra tam podstarzałego osiłka, który wraz z nieudolnym detektywem (Gosling) próbuje odnaleźć zaginioną dziewczynę. W toku śledztwa duet odkrywa pogmatwaną intrygę sięgającą najwyższych sfer władzy.

Podczas kręcenia Równych gości w Los Angeles podobno często byłeś widywany na motocyklu?

Nie, to był rower. Z reguły kiedy zaczynam zdjęcia, zaczynam też jeździć. To mnie wzmacnia. Poza tym lubię poznawać okolicę, w której aktualnie jestem, w sposób nieśpieszny i dość skrupulatny. Najlepszy do tego jest rower.

Jaki dystans pokonywałeś dziennie?

W ciągu tygodnia około 100 kilometrów. Niekiedy więcej, gdy kręciliśmy poza miastem. Szczególnie umęczyłem się podczas dojazdów na plan w parku Stone Mountain.

Jaki masz rower?

Górski, firmy Scott. Wolę rowery górskie ze względu na ich uniwersalność. Niezależnie od jakości drogi. Poza tym mój rozmiar raczej nie pasuje do rowerów szosowych, nie odpowiada mi też zbyt nachylona pozycja, w której się na nich jeździ. Może to zabrzmi dziwnie, ale czuję się bezpieczniej na szerszej oponie. A jeżdżąc po Nowym Jorku nauczyłem się być gotowym na każdą niespodziankę za najbliższym rogiem.

Zawsze bierzesz rower na plan?
Tak.

Podobno wkładasz dużo pracy w przygotowanie do roli, w budowanie postaci?

Mógłbym mówić godzinami o tym, jak wyobrażam sobie przeszłość mojego bohatera. Ale mówiąc w skrócie, chciałem dać mu rys trochę wyobcowanego w Kalifornii. Przybysza najpewniej ze wschodniego wybrzeża. Wyobrażałem sobie, że długo był w wojsku, a zważywszy na jego wiek możliwe, że służył i w Korei i w Wietnamie. W filmie widzimy go w cywilu dopiero od kilku lat. To też widać po tym, jak wygląda jego mieszkanie – surowe i skromne. Na tym etapie życia inni mają już jakiś dorobek, a on nie ma dosłownie nic. Nikt nie wymaga bym do tego stopnia fantazjował o przeszłości granej przeze mnie postaci, ale to pomaga mi w wejściu w rolę. Chcę zrozumieć dlaczego człowiek w tym wieku jest właściwie na dnie. Dlaczego patrzy na bohatera granego przez Goslinga z tak gorzką zazdrością. Czuje, że jego życie jest niepełne, chrome. Nosi w sobie dużo smutku i właściwie w tym momencie chce już tylko być użyteczny.

Jakim jesteś ojcem?

Pewnie gdybyś zapytał mojej byłej żony (Danielle Spencer), nie dałaby mi zbyt wysokiej noty. Kiedy jestem z synami często słyszę, że sprawiają wrażenie nierozłącznych. Staram się rozmawiać z nimi szczerze i otwarcie zawsze kiedy mam okazję. To dla mnie ważne, aby rozumieli że ze względu na moje zajęcie nasze życie jest trochę łatwiejsze, mamy określone przywileje. Chciałbym, by mogli to sobie uświadomić i docenić. Mimo młodego wieku (12 i 9 lat), wydają mi się bardzo świadomi. Dzięki mojej pracy dużo zobaczyli i przeżyli, ale to nie tak, że traktują to jako normalność. Potrafią być wdzięczni i cieszyć się każdą nową rzeczą. Będę zadowolony, jeśli ten stan rzeczy się utrzyma.

Masz już ugruntowaną pozycję w branży, zdobyłeś Oskara, sam wyreżyserowałeś film. Jakie są twoje najbliższe plany?

Nigdy nie planowałem rzeczy z dużym wyprzedzeniem. Domyślam się, że są aktorzy, którzy mają swoje listy reżyserów, z którymi chcą pracować czy pożądają jasno określonych ról. Ja mam inne podejście, nie mam celu, żeby zagrać Hamleta. Odpowiadam na spływające oferty. Materiał albo mi się podoba albo nie. W pierwszej chwili nie zwracam dużej uwagi na konkretne nazwiska przy danym projekcie. Po prostu jeśli czuję, że historia mnie pociąga zaczynam się w niej widzieć.

Kategoria Tagi