Wywiad specjalny z Nicole Kidman

Nicole Kidman opowiada o Big Little Lies. 3 kobiety, 3 historie życia, które dowodzą, że: "Idealne życie nie istnieje. A ludzie po prostu próbują przetrwać".

Wywiad z Nicole Kidman o Big Little Lies opowiada o trzech kobietach, na życiowym zakręcie:

Madeline to siłaczka. Śmieszna i zgryźliwa, namiętna, pamięta wszystko i nie wybacza nikomu. Jej były mąż i jego nowa żona (joginka) przenieśli się do swojej ulubionej społeczności plażowej, a ich córka jest w tej samej klasie przedszkolnej, co najmłodsza pociecha Madeline. Na dodatek córka Madeline zdaje się lubić bardziej byłego męża niż ją.

Celeste jest rodzajem pięknej kobiety, która sprawia, że świat zatrzymuje się i patrzy. Chociaż może zdawać się trochę zdenerwowana, kto by nie był, z tymi pieszczotliwymi bliźniaczkami? Teraz chłopcy zaczynają szkołę, Celeste i jej mąż postanawiają zostać królem i królową rady rodziców. Ale życie w rodzinie królewskiej często ma wysoką cenę, dlatego Celeste zastanawia się, ile jest w stanie zapłacić za swoje ambicje. To Nicole Kidman gra Celeste.

Jak się odnalazłaś w nowej roli?

Powiedziano mi, że pasuję do Celeste. A potem spotkałam się z Davidem Kelly, a on powiedział, że jestem Madeleine. Długo rozmawialiśmy, targowaliśmy się i znaleźliśmy wspólne rozwiązanie.

Jak bardzo utożsamiasz się Celeste?

Każdy ma inne podejście do roli. Czasami odwołujesz się do własnego życia, oczywiście. Zawsze polegasz na swoich doświadczeniach i emocjach wcielając się rolę.

Co myślisz o swoim producentce i serialowej partnerce Reese Witherspoon w serialu?

Kiedy czytasz scenariusz i dialogi Madeline (graną przez Witherspoon), ona mówi bez przerwy. Dla mnie jest to przerażające. Nikt nie potrafi tego lepiej niż Reese, gdzie trzeba zrównoważyć komedię i prawdziwe życie. Zapytałam ją, jak to robi, a ona powiedziała – Ja po prostu to robię. Proste, ale genialne. Jestem jej największą fanką.

Jak przygotujesz się do tak dużej roli? To przecież siedmiogodzinny miniserial...

Staram się żyć w rzeczywistości bohaterki. Kiedy wchodzę na scenę, pracuję. To tylko praca. Wciągam kobiety w daną sytuację i dzielę się miłością. Znalezienie prawdy jest ważne.

Czy wierzysz w doskonałe życie?

Idealne życie nie istnieje. Nie ma absolutów. A ludzie po prostu próbują przetrwać. To jest przesłanie serialu, który został oparty na książce. Nie dowiemy się, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Dochodzi do nas tylko to, co słyszymy. To o wiele przyjemniejsze wiedzieć, że jesteśmy wadliwi i że możemy pomagać sobie nawzajem.

Przemoc w rodzinie to duży problem na całym świecie. Grasz postać, która zostaje wykorzystana. Jak sobie z tym poradzić?

Pracuję dla kobiet w ONZ. Wiem dużo o zbrodniach wojennych i przemocy domowej. To tylko jedna historia, a nie próba odpowiedzi na wszystkie pytania. Im więcej historii opowiada się wraz ze szczegółami, tym większa szansa na prowadzenie dialogu. Trudno o tym mówić. Chciałbym o tym jeszcze raz porozmawiać, kiedy wyjdzie serial. Istnieją też inne problemy, takie jak napaść seksualna, gwałt, z którymi kobiety muszą sobie radzić. Ten serial jest wzruszający, śmieszny i równocześnie niszczący.

To historia opowiedziana na podstawie bestsellerowej książki. Co cię urzekło w tej historii?

Rzadko czytasz książkę, która mówi o silnej kobiecie. I w tej znalazło się aż pięć wspaniałych kobiet. Ta intensywność była bardzo atrakcyjna dla mnie. Zaintrygował mnie też pomysł na stworzenie miniserialu. Fabuła jest bardzo interesująca i śmieszna, ale zajmuje się bardzo ważnymi sprawami. Jak to przedstawić w siedem godzin? To wyzwanie było ekscytujące.

Czym jest zastraszanie?

W serialu jestem mamą bliźniaków. Zastraszanie to tylko jeden problem. Dotyczy też przemocy domowej, rozwodu i sposobu postępowania z nastoletnią córką. W serialu wszystko jest rozpatrywane w kontekście rozrywkowym, ale prawdziwe przesłanie pozostaje bardzo silne. Chcemy, aby wszyscy ludzie oglądali to razem, aby stworzyć pole do rozmowy.

Jakie jest twoje przesłanie? Czy to jest feministyczny serial?

To nie jest edukacyjna historia. Nie chcę mówić widowni, co powinna czuć, bo to jest bardzo osobiste. Każdy ma inne doświadczenia i mógł przeżywać w inny sposób nawet najtragiczniejsze zdarzenia. Chcę, żeby ludzie rozmawiali. Istotą jest kobieca przyjaźń i moc kobiet, kiedy współdziałają i wzajemnie chronią się. Dlatego najlepiej obejrzeć serial do końca.

Co lubisz w Big little Lies?

Każda z postaci wydaje się być sobą. Dlatego praca nad serialem była tak przyjemna. Nasze osobiste życie rozpłynęło się przed kamerą. Na przykład po scenie w kawiarni, wróciliśmy niepostrzeżenie do własnych zajęć i żyć. To było zabawne.

Kobiety są często oceniane w Hollywood. Czy kiedykolwiek spotkałaś się z tym?

Aby radzić sobie z osądzaniem, trzeba się od niego uwolnić. Uczę tego swoje dzieci każdego dnia. Nie chcemy być tymi, którzy odrzucają innych. Bądź świadomy, uprzejmy i współczujący. Absorbuj inne kultury, bądź otwarty i przyjazny. Ale szkoła średnia to opresyjne środowisko. Rozmawiałam z mamą i płakałam, gdy rówieśnicy osądzali mnie niesłusznie. To trudny świat. Ale miłość i ciepło w domu mogą pomóc dzieciom.

Jak ci się pracowało z dziećmi?

Zaprosiłam je do mojego domu. Moje dzieci są w tym samym wieku. Zorganizowaliśmy wspólne zabawy. Są niesamowitymi i bardzo inteligentnymi dziećmi. Uwielbiam być z dziećmi. Zawsze zwierzałam się Reese, że chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko.

W serialu znalazła się też niepokojąca scena, gdy bohaterka zostaje wykorzystana. Jak to przeżyłaś?

Nie potrafię tego wyrazić. To było trudne, miałam siniaki. Chciałam wrócić do domu, wziąć kąpiel i płakać. Chciałam, aby było to tak realne, jak to tylko możliwe. Ale nie kłamię, to było trudne. To jest epidemia na naszym świecie. Wierzę, że sposób, w jaki przedstawiliśmy to w serialu jest wiarygodny. Trudno mi o tym mówić. Przemoc domowa jest obecna w tak wielu rodzinach. To poważna sprawa i nie można pierwszych oznak przemocy bagatelizować.

Kategoria Tagi