Wywiad z Sarah Jessicą Parker

Stała się ikoną małego ekranu wcielając się w rolę nieco roztrzepanej poszukiwaczki idealnego partnera w kultowym serialu Seks w wielkim mieście. Teraz Sarah Jessica Parker swoim talentem i wdziękiem stara się zobrazować, co dzieje się, gdy małżeństwo popada w kryzys.

W otwierającym odcinku serialu Rozwód katastrofalny wieczór urodzinowy zmusza Frances do gorzkiej analizy jej małżeństwa z Robertem (w tej roli Thomas Haden Church). Decyduje się na oświadczenie mężowi, iż potrzebuje nowego początku i muszą się rozstać. Gdy ten pyta, kiedy ten pomysł zakiełkował w jej głowie, Frances wyznaje: Być może wtedy, gdy zapuściłeś wąsy. I to doskonale ukazuje klimat i lekki dystans serialu.

Rozstanie może nie jest wdzięcznym tematem do żartów, ale jak przyznaje sama aktorka: Jeśli chcemy mówić o tym w formacie pół-godzinnych odcinków, to musi być to choć trochę zabawne.

Rozwód to jej pierwszy projekt dla HBO od czasu nagrodzonego Złotym Globem Seksu w wielkim mieście, który zakończył się po emisji sześciu serii w 2004 roku (i dwóch pełnych metrażów w 2008 i 2010). Przedstawia frustrujący, niszczący, skomplikowany i pozornie niekończący się proces rozpadu małżeństwa.

Parker, która jest też producentką serialu, przyznaje że od lat szukała czegoś w podobnym duchu:
Pomysłów było wiele, ale patrząc jak wiele związków małżeńskich się teraz rozpada, ktoś mógłby potraktować to jako normę. Tymczasem rozwód jest doświadczeniem niezwykle trudnym, granicznym – no chyba, że ktoś jest seryjnym rozwodnikiem. To jednak potężna porażka obu stron, tym bardziej zwielokrotniona, jeśli w tym wszystkim jeszcze są dzieci.

I jednocześnie jakieś tragiczne rozczarowanie dla wszystkich zaangażowanych, szczególnie dla dzieci. Tam, gdzie przecież była miłość i zaufanie nagle pojawiają się jakieś okopy, zasieki i wybucha regularna bitwa. Wszystkim ziemia usuwa się spod nóg.

Aktorka chętnie przyznaje, że zawsze lubiła podglądać ludzkie życia i zawarte w nich emocje.

Myślę, że wszyscy to robimy, no chyba, że tylko ja jestem kompletnie szalona. Gdy byłam małą dziewczynką, mój tata cały czas powtarzał, żebym przestała się tak gapić na innych. Mawiał, że to niepokojące, ja jednak od zawsze tak bardzo chłonęłam zachowania innych.

I co się przecież z tym wiąże – uwielbiałam odgrywać innych. Nie dlatego, że nie byłam zadowolona z tego kim jestem, raczej z fascynacji wcielaniem się w kogoś innego. To niesamowita rzecz znaleźć się nagle w alternatywnym życiu na kilka godzin czy dni. To tak osobliwe i wzbogacające doświadczenie.

Przyznaje też, jak wiele uczy się od swoich bohaterek.

Razem z postacią Carrie dowiadywałam się co jest dla mnie dobre, a co nie. Co mnie zachwyca, co podnieca, a co z kolei wywraca mi wnętrzności z obrzydzenia czy niepokoju. To była ważna droga także dla mnie.

Nie jest też przeciwna, aby znów wcielić się w Carrie: Nawet z ciekawości w jakim punkcie dziś byłaby Carrie, Mr.Big czy reszta dziewczyn.

Myślę, że żadne z nas nie odmówiłoby powrotu na plan. A czy byłby to serial czy pełny metraż pozostaje kwestią otwartą do dyskusji. Ja na pewno widzę w tym wiele możliwości.

Kategoria Tagi